| Strona główna | |||||
| ▲ Do góry ▲ | |||||
|
W ramach treningu przed letnim wyjazdem rowerowym namówiliśmy Ewę, Romka (na zdjęciu) oraz Lilę i Piotra na górską wycieczkę rowerową. Startujemy z Istebnej. |
Trasa ma być łatwa technicznie (asfalty i trochę szutrów), ale wymagająca kondycyjnie (podjazdy). |
Dla mnie i Joli jest to powtórka trasy sprzed 12 lat. |
|
|
Odpoczynek po pierwszych podjazdach. Lila i Jola. |
Piotr. |
Jedziemy w stronę Hrčavy po czeskiej stronie. |
Ukazuje się Ochodzita (pod którą dzisiaj będziemy), a plan bliżej, na grzbiecie, Jaworzynka. |
|
Tymczasem dojeżdżamy do Hrčavy i oglądamy kościół św. św. Cyryla i Metodego z 1936 r. |
Szopka koło kościoła. |
A to zapewne patroni kościółka. |
Romek i Ewa w szopce. |
|
Dziesięć km za nami, czas na przerwę ... |
... i uzupełnienie płynów oraz kalorii. |
Jedziemy dalej - zapowiada się niezły zjazd. |
Most autostrady D3 to już Słowacja. Ma 84 m wysokości i jest najwyższym mostem na Słowacji. |
|
My pozostajemy jednak w Czechach i skręcamy w stronę trójstyku granic. |
Jest i trójstyk Polska - Czechy - Słowacja. |
12 lat temu była tu tylko widoczna na zdjęciu wiata i symboliczne słupki graniczne. |
|
|
Ekipa przy polskim słupku (każde państwo ma swój :). A w tle tłumy ludzi, jakieś place zabaw, bary itp. Trochę się tu zmieniło. |
Prawdziwy trójstyk znajduje się w korycie potoku i ten niepozorny słupek jest ponoć właściwym punktem styku granic. |
Z trójstyku jedziemy w stronę Jaworzynki już po polskiej stronie. |
|
|
Z Jaworzynki był długi i szybki zjazd do doliny Czadeczki, a to już mozolny podjazd na grzbiet Wierchu Czadeczka. Było w porywach 13%. |
Widok na Beskid Śląsko-Morawski z kopką Girowej na pierwszym planie. |
A przed nami rośnie Ochodzita. |
Piotr. |
|
Lila. |
Asfalt się chwilowo skończył. Na przełęcz Wyrchczadeczka prowadzi droga gruntowa. |
Wyrchczadeczka - za chwilę znów wjedziemy na asfalt. Fot. Jola. |
Minęliśmy przeł. Rupienka i po 15% podjeździe dojechaliśmy do osiedla pod Ochodzitą. Jeśli wytężyć wzrok, to w dali można dostrzec ośnieżone Tatry. |
|
Są też kolejne widoki na Śląsko-Morawski. |
A oto co widać (o ile coś nie pokręciłem). |
W Koniakowie na licznikach mamy 26 km, więc zgodnie zarządzamy przerwę obiadową. |
Z tarasu Karczmy Świstak można podziwiać panoramę Beskidu Śl.-M. |
|
Na początek wspólnie próbujemy polecaną przez obsługę zupkę czosnkową, aby porównać z czeską czesnakovą. |
Doczekaliśmy się zasadniczego obiadu. |
Cała szóstka w komplecie. Fot. kelner. |
Ostatnie 11 km, to krótkie zjazdy i podjazdy nad dol. Roztoki - dopływu Olzy. |
|
Ochodzita została już za nami. |
Na zjazdach szkoda się zatrzymywać, ale trudno nie zauważyć mnóstwa kwiatków - knieć błotna (kaczeniec). |
Są też łany zawilców gajowych, ale też żywców. |
Budynek dawnego PTSM Zaolzianka nadal stoi w opłakanym stanie. A tyle imprez się tu odbyło. |
|
Może kiedyś skoczymy stąd do Wiednia, ale dziś już trochę za późno. |
Trasa wycieczki. Było 39 km i 920 m podjazdów i zjazdów. |
| ▲ Do góry ▲ | |||||
| Strona główna | |||||