Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Drugą część majówki rozpoczęliśmy w Ulmerfeld koło Amstetten, gdzie zamieszkaliśmy na dwie noce w hostelu znajdującym się w zamku. |
2 maja wyruszyliśmy, na razie w trójkę rowerami z Wallsee do Linzu i z powrotem. |
Pierwszy przystanek robimy w Mauthausen. |
|
Linz wita nas przemysłowym krajobrazem. |
Przed wjazdem w miasto zatrzymujemy się na kawę i piwo. Kawa okazała się jednak niepijalna. Piwo OK. |
||
Za to jeziorko Pleshinger całkiem przyjemne. |
Kolumna Trójcy Św. na rynku w Linz. |
Rynek i Stara Katedra. |
Neogotycka Nowa Katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - największy kościół w Austrii. |
Tablica poświęcona Brucknerowi. |
Katedra słynie z witraży z okresu międzywojennego oraz współczesnych. |
||
Wjeżdżamy też na wzgórze zamkowe. |
W zamku mieści się obecnie muzeum. |
Widok na drugą stronę Dunaju. |
|
Po krótkim zwiedzaniu wyjeżdżamy z miasta. Mamy jeszcze ok. 50 km drogi powrotnej. |
Znów docieramy do Mauthausen tyle, że drugim brzegiem. |
Aby podążać dalej musimy skorzystać z rowerowego promu. |
|
Po obiedzie w Mauthausen wracamy mostem na prawy brzeg i jedziemy dalej. |
To zdjęcie miało pokazać ośnieżone góry na horyzoncie, tymczasem pokazuje raczej bliższy plan. |
Po drodze trafiamy na miejscowości o ciekawych nazwach. |
Na koniec musiałem przejechać dodatkowe 170 m by ujrzeć taką liczbę na liczniku. |
Trasa wycieczki. |
W piątek rano pada, więc jedziemy autami do Pochlarn na miejsce kolejnego noclegu. |
Z Pochlarn do Melk jest tylko 10 km, więc nawet w złą pogodę da się zrobić krótką wycieczkę rowerową. |
W Melk oglądamy potężne opactwo Benedyktynów. |
Samo miasteczko też jest całkiem ładne. |
Opactwo oglądamy tylko z zewnątrz. |
||
A potem szukamy miłej kawiarni by przeczekać przelotne opady. |
W drodze powrotnej można jeszcze rzucić okiem na zespół klasztornyw Melk i Dunaj. |
Janusz. |
|
Wjeżdżamy na most by przedostać się na właściwą stronę Dunaju. |
Po południu jedziemy 25 km na południe, do Purgstall, gdzie wypatrzyłem na mapie ciekawy wąwóz. |
Do wyboru jest kilka wariantów tras. |
|
Przełom tworzy rzeka Erlauf - dopływ Dunaju. |
Warto zejść z biegnącej górą szutrówki na ścieżkę z zielonym szlakiem wijącą się tuż nad rzeką |
Po drodze można obejrzeć wiele nisz skalnych. |
|
Są nawet poręczówki. |
Widok na rzekę z mostu. |
||
To już koniec naszej krótkiej trasy. Wracamy drugą stroną wąwozu, tym razem górą. |
To już koniec całej trasy. |
||
Trasa wycieczki. |
A to dokumentalna fotka naszego pokoju. |
W sobotę przerzucamy auta do Tulln i wracamy na trasę rowerową do Durnstein przed Krems. |
Szlak wiedzie teraz ciekawszym terenem - często wśród winnic. |
Szybkie zwiedzanie miasteczka Durstein. |
Selfie w lustrze. |
Zatłoczonymi uliczkami lepiej - zgodnie z nakazem - poruszać się na piechotę. |
|
Zatrzymujemy się popróbować miejscowych win. |
|||
Mijamy kolejne winnice. |
Wjeżdżamy do Krems, gdzie nasza grupa nieco się rozsypała. |
Krems oglądamy "w biegu". |
|
Dość osobliwe rzeźby przed Muzeum Karykatury. |
Po południu zaczyna padać. Robimy więc odpoczynek pod mostem. |
Tak wygląda większość szlaku wzdłuż Dunaju - równo, gładko, prosto. |
|
Ale zdarzają się też nieco ciekawsze krajobrazy. |
Grupa na trasie. |
Mikser i Janusz. |
|
W tym dość zaskakującym miejscu znajdujemy ... |
... całkiem miłą knajpkę. |
||
A tak to wygląda z zewnątrz. |
Teraz już całkiem pada, ale do końca trasy zostało tylko kilka km. |
Tak wyglądaliśmy w rowerowym garażu hostelu w Tulln po zakończeniu trasy. |
A to nasz pokoik. |
Trasa wycieczki. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |