Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Na tegoroczną majówkę wybraliśmy się na rowery do Kanady ... Czeskiej Kanady. Po przyjeździe wybraliśmy się na krótką wycieczkę do miasteczka Veselí nad Lužnicí. |
Ekipa była tym razem kameralna: ja, Jola i Janusz. |
Po podróży trzeba wreszcie coś zjeść. |
Pod wieczór wracamy na naszą kwaterę "U Čápů" w wiosce Klec. |
Czeska Kanada wzięłą swą nazwę m.in. od dużej liczby stawów, jeziorek i lasów. |
Okrążamy jeden ze stawów i wracamy na drogę groblą. |
Trasa wycieczki - ok. 30 km. |
|
Pogoda dopisuje, więc śniadanie konsumujemy na podwórku. (Fot. Janusz M.) |
Kolejna wycieczka wiedzie nieco okrężną drogą do Trzebonia. Nad stawem Dvoriste. |
Niewielkie jeziorko - Dolni Pochor. |
|
Test równowagi. Fot. Janusz M. |
Jedziemy w kierunku wioski Dolni Slovenice. |
Po 18 kilometrach należy się odpoczynek w hostincu. |
Kwitnie rzepak. |
Przed Trzeboniem okrążamy jezioro Svet bardzo przyjemną ścieżką dydaktyczną. |
|||
Mijamy kościółek św. Ilji. |
Docieramy do osobliwej budowli - Schwarzenberskej hrobki czyli grobowca Schwarzenbergów. |
Zwiedzamy wnętrze budowli. |
|
Wjeżdżamy do Trzebonia. |
Trzeboń - rynek |
Trzeboń |
|
Trzeboń - dziedziniec zamkowy. |
Pan paw i pani pawica. |
||
Trasa wycieczki - ok. 52 km. |
Trzeciego dnia przenosimy się do Novej Bystricy i wyruszamy na wycieczkę do Slavonic. |
Pierwszy obiekt na trasie - kościół Najswiętszej Trójcy w Kaszteli. |
|
Fot. Janusz M. |
Polami jedziemy do Starego Miasta pod Landstejnem. |
Po przedarciu się przez chmury pyłków sosny, które w tym roku zasypują całą okolicę musimy przpłukać gardła piwem, kofolą i kawą. |
|
Ponieważ jak głosi napis - Neni nic lepsiho. |
Kwitnące wzgórza. |
Nasz szlak dociera do granicy Czesko - Austriackiej. |
Kapliczka św. Krzyża z początku XVIII w. przy wjeździe do Slavonic. |
A to "zabytek" nieco mniej odległej przeszłości. Czesi nie śpieszą się zbytnio z dekomunizacją. |
Wjeżdżamy do miasta. (Fot. Janusz M.) |
Renesansowy rynek w Slavonicach |
Rynek i kościół Wniebowzięcia Marii Panny. |
Dacicka Brama. |
Slavonice. |
Zatrzymujemy się na lody. |
|
Można też uzupełnić powietrze w rowerze Joli. (Fot. Janusz M.) |
Za Slavonicami wstępujemy do prywatnego "Muzeum samorostu" czyli naturalnych rzeźb stworzonych przez przyrodę, a odkrytych przez pana Karela Tuma. |
W muzeum zgromadzonych jest ok. 1500 eksponatów. |
|
Oprowadza nas bardzo miła żona twórcy muzeum. |
|||
Część eksponatów znajduje się na wolnym powietrzu. |
Zjeżdżamy z drogi na szlak pieszy by odpocząć od asfaltu ... |
... i obejrzeć bunkry z poł. lat 30-tych XX w. |
|
Czerwonym szlakiem pieszym zmierzamy w kierunku zamku Landstein. |
Zamek Landstein oglądamy tylko z zewnątrz, gdyż jest za późno by wejść do środka. |
Ostatni rzut oka na zamek i wjeżdżamy na niebieski szlak pieszy, który daje nam trochę w kość. |
|
Przedmieścia Novej Bystricy. |
Trasa wycieczki - ok. 50 km. |
Kolejna wycieczka prowadzi do miejscowości Chlum. Powrót planujemy przez Austrię. |
Mijamy kolejny staw czyli po czesku - rybnik. |
Leśne rozdroże z kapliczką. |
Na chwilę opuszczamy leśny asfalt, którym biegnie szlak rowerowy i jedziemy przyjemną gruntówką z niewielkimi przeszkodami. |
Wjeżdżamy na łąki nad Stankovem. |
A w Stankovie znajdujemy Czeską Kanadę w całej okazałości ... |
... oraz knajpkę z małym co nieco. |
Za Stankovem znów opuszczamy szlak i jedziemy do Texasu (taki przysiółek) :) |
Sądziliśmy, że Chlum u Trzebonia, to taki mały kurort. Okazało się, że to raczej cicha i dość wymarła mieścina. Może w sezonie jest tu większy ruch. Kościół Wniebowstąpienia Marii Panny z XVIII w. |
Pałac w Chlumie z XVIII - XIX w. Aktualnie niedostępny. Otacza go ładny park. |
Ekspresyjna rzeźba przed zamkiem. |
Knajpka Zajezek miała być nad stawem, ale staw wysechł. Tym niemniej obiad się należał, zwłaszcza, że za chwilę wjeżdżamy do Austrii. |
Pnąc się pod górę przekraczamy granicę. |
Mijamy wioskę o wdzięcznej nazwie Schlag. |
Do miasteczka Lidschau było z górki. Główną atrakcją tego miejsca jest zamek. |
Lidschau - kościół. |
Końcówka trasy wiedzie spokojnymi asfaltami pod górkę. |
|
A całkiem na koniec mijamy rybnik Blanko ... |
... i pokonujemy Graselovą Ścieżkę, która miejscami nieco zarasta. |
Docieramy do pól golfowych i wracamy do Bystricy. |
Trasa wycieczki - 54 km. |
W środę wyruszamy z naszego pensjonatu "Na Bojisti" na ostatnią wycieczkę - do Jidrichuv Hradca. |
Na początek kawałek asfaltowego podjazdu i przydrożne bunkry ... |
... oraz dziwne rzeźby na tle łąk i jeziorek. |
Pod górkę Jola nie da się prześcignąć. (Fot. Janusz M.) |
Potem zrobiliśmy lekko hardcorowy skrót z Hradiste do Lhoty przez Hamersky Vrch. Szosowcom i trekingowcom nie polecamy. |
Dalej jedziemy przez Cimer do Dobrej Vody. |
Wiosenne krajobrazy Czeskiej Kanady. |
|
Nad Kaclezskim rybnikiem znów opuszczamy asfalt. |
Ciekawe przedstawienie św. Huberta. |
Wreszcie docieramy do Jidrzichuv Hradca. |
Kolumna św. Trójcy z poł. XVIII w, na rynku. |
Dawny ratusz. |
Langruv dom - XVI w. kamienica ozdobiona sgraffiti ze scenami ze Starego Testamentu. |
Raczymy się słodkościami oraz piwem. |
A potem zwiedzamy dalej Jidrzichov Hradec. |
Jidrzichov Hradec - zamek. |
Dziedziniec zamku. |
Studnia z przełomu XVI i XVII wieku z odrestaurowaną, bogato zdobioną kutą kratą. |
|
Pawilon "Rondel" z końca XVI w. wykorzystywany jako sala koncertowa. Odrestaurowany w 1990 r. |
Wieczorem robimy jeszcze pieszy spacer po Novej Bystricy, w której w sezonie można zwiedzić muzeum starych samochodów. |
||
Trasa wycieczki - 55 km. |
W czwartek przenosimy się do Ściborza koło Otmuchowa (ponad 300 km), ale po drodze wstępujemy do Telcza wpisanego w 1992 r. na listę UNESCO. |
Malowana kamieniczka przy rynku w Telczu. |
|
Barokowy kościół Najświętszego Imienia Jezusa. |
Dziedziniec zamku w Telczu. |
Widok na zamek i kościół z mostku na jeziorze. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |