Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Na długi, sierpniowy weekend postanowiliśmy się wybrać na rowery w dolinę Baryczy. Noclegi zaklepaliśmy w ośrodku "Borowik" koło Milicza. |
A to nasz pokoik. |
Zaczęliśmy już w piątek od trasy z Krośnic przez Wzgórza Krośnickie. W Krośnicach działa turystyczna wąskotorówka. |
To tylko eksponat. Kolejka jeździ w weekendy, co godzinę i robi niezbyt długą pętlę po okolicach parku pałacowego. |
Kolejny model ciuchci i ja na jej tle. Fot. Jola. |
Trasa prowadzi na przemian spokojnymi asfaltami ... |
... i polnymi lub leśnymi drogami. |
Kościół w Bukowicach z pocz. XIX w. |
Zbliżają się dożynki. |
Mijamy stawy koło Lędziny. Dobrze, że mamy pierwszeństwo przejazdu ;) |
Pora na odpoczynek i kanapkę, bo na jakąś knajpkę na dzisiejszej trasie nie ma co liczyć. |
Przy drodze rosną piękne, zdziczałe jabłonki. |
Płaskorzeźba ze św. Marcinem na budynku dawnej szkoły w Brzostowie. |
Dojeżdżamy do alei potężnych dębów nad stawem Czarny Las. |
||
Jeden ze stawów w okolicach Krośnic. |
Niestety zapomniałem zabrać długiego obiektywu, więc zdjęcia ptaków są takie sobie. |
Za stawem Czarny Las trafiamy na jeden z największych dębów w tych okolicach. |
|
I jeszcze z drugiej strony. |
Mijamy dom z rudy darniowej z 1896 r. Jest to pozostałość po zakładzie hutniczym, w którym wytapiano żelazo. |
Wracamy do Krośnic i oglądamy XVIII w. pałac - obecnie Urząd Gminy. |
|
Trasa wycieczki. Było równo 50 km. |
W piątek wieczorem dojeżdżają Ewa i Romek oraz Kolczasta i Jeż. W sobotę startujemy wspólnie ze Żmigrodu wzdłuż doliny Baryczy. |
Dolina Baryczy w okolicach Żmigrodu. |
Początek trasy prowadzi nową ścieżką rowerową. |
Drobna pomyłka i zamiast Szlakiem Doliny Baryczy jedziemy innym wariantem przez spokojne wioski z ceglanymi zabudowaniami. |
Za Kędziami przedostajemy się na planowany szlak polnymi drogami. |
Jest trochę piachu, ale cały czas droga przejezdna. |
W końcu wjeżdżamy na leśną, szutrową autostradę. |
To nie są zdjęcia z drona ;) |
... lecz z takiej wieży. |
A za lasem pojawiają się takie brukowane drogi. Na szczęście da się jechać poboczem. |
Ewa i Romek. |
Taka nawierzchnia budzi we mnie ambiwalentne odczucia - dla rowerzysty to koszmarna trzęsiawka (nawet z amortyzatorem), ale z drugiej strony jest to jakaś pamiątka dawnej epoki, no i jaka fotogeniczna :) |
Docieramy do Wąsocza i szukamy czegoś do zjedzenia. Okazuje się, że nie jest to proste. |
Jeden lokal nieczynny, ale znajdujemy pizzerię "Mr. Jan", w której można zjeść nie tylko pizzę. |
Po obiedzie zwiedzamy po krótce miasteczko. To zamek książęcy z XV-XVIII w. Obecnie dość zaniedbany. |
Neogotycki kościół z końca XIX w. p.w. św. Józefa Oblubieńca. |
Wnętrze kościoła. |
Kościół filialny Niepokalanego Serca NMP w Wąsoszu (do 1945 r. ewangelicki św. Mateusza). Zbudowany w 1580, odbudowywany kilkakrotnie po zniszczeniach. |
Z Wąsocza Kolczasta i Jeż wracają do Żmiogrodu, a my jedziemy dalej w kierunku Ryczenia, mijając uśpione wioski. Ten bocian dzielnie walczył by utrzymać się na śliskim, blaszanym dachu. |
... aż w końcu odleciał. |
Po dość długim i monotonnym odcinku asfaltowym zjeżdżamy w pola i lasy. |
Zatrzymujemy się przy wiacie i "Leśnym ogrodzie" stworzonym przez miejscowych pasjonatów. |
Słoneczniki nieco oklapły od upału. |
Podziwiamy kwiaty w ogrodzie. To prawdopodobnie jakiś hibiskus. |
To też hibiskus, ale syryjski. |
Liatra kłosowa. |
|
Wjeżdżamy na najbardziej malowniczy odcinek szlaku, który prowadzi między Zalewem Ryczeń, a Baryczą. |
Na mapach.cz szlak prowadzi po północnej stronie zalewu, w terenie oznakowany jest tak jak jedziemy i jest to chyba bardziej widokowa wersja. |
Nad Zalewem Ryczeń. |
|
Barycz. |
Ścieżka między zalewem i Baryczą. |
W Ryczeniu od upału ratują nas lody w miejscowym sklepiku. |
Barycz w okolicach Ryczenia. Za chwilę wjeżdżamy w las i zaczyna się ... najpierw małe błotko, potem ładna leśna szutrówka, a potem ... pół godziny walki z piachem po osie. |
Szlaku Odra-Barycz zaznaczonego na mapach nie było w terenie. Udało się jednak przepchać przez piachy i wyjechać w Wierzowicach Małych. Kocie łby chyba już lepsze niż piachy. |
Jeszcze raz przecinamy Barycz i wracamy na asfalty, którymi jechaliśmy w przeciwną stronę, nie chcąc ryzykować kolejnych niespodzianek. |
Z Wąsocza wracamy do Żmigrodu asfaltami po południowej stronie Baryczy. |
Na końcu mamy jeszcze parę drobnych podjazdów. Trasę kończymy przed 20:00. |
Trasa wycieczki. Było 86 km. |
Na kolejną wycieczkę wyruszamy wprost z Milicza. Tędy przebiega trasa rowerowa im. Ryszarda Szurkowskiego, który urodził się w pobliskim Świebodowie. |
My jedziemy na razie jednym ze szlaków Dolnośląskiej Krainy Rowerowej. |
Po równiutkim betoniku następuje polna, dość wertepiasta ścieżka. Krajobrazy są jednak tak sielskie, że warto się trochę wytrząść. |
Zdjęcie autorstwa Joli z cyklu "Jacek też tam był". |
Jola, Ewa i Romek. Jeże dołączą w Sułowie. |
Łąki nad Baryczą. |
Przejeżdżamy przez Jaz Sułów. |
Po spotkaniu z Jeżami zatrzymujemy się na kawę w "Karpiku pod strzechą". W drodze powrotnej wstąpimy tu jeszcze raz na obiad. |
Całą ekipą jedziemy Szlakiem Doliny Baryczy przez Stawy Milickie. |
Asia, znana lepiej jako Kolczasta i Jerzy znany jako Jeż. |
Czapla - znów brakuje mi teleobiektywu. |
Jezioro łabędzie ;) |
W Rudzie Sułowskiej trafiamy na tłumy turystów i rowerzystów, więc mijamy to miejsce bez zatrzymywania się. |
Zatrzymujemy się za to przy komarze. Fot. telefon Ewy. |
Całkiem fajny rowerek. |
W Osieku wjeżdżamy na ścieżkę Szlakiem Kolei Wąskotorowych im. Szurkowskiego. Miejsca odpoczynku zbudowano w formie takich stacyjek kolejowych. |
Ścieżka biegnie równym asfalcikiem położonym obok piaszczystej drogi. |
Po rybce w znanym już "Karpiku pod strzechą" jedziemy dalej, próbując zdążyć do Muzeum Bombki w Miliczu. Przed Miliczem zamiast asfaltu mamy równy i dobrze ubity szuter. |
|
Zdążyliśmy na pół godziny przed zamknięciem muzeum. |
Bombka dolnośląska zebrała motywy z różnych stron Polski. |
Muzeum jest niewielkie, ale ciekawe i nowocześnie zaaranżowane. |
Muzeum znajduje się w dawnej, zamkniętej w 2008 r fabryce bombek. |
Czyżby to bombki wielkanocne w kształcie jajek? |
A to bombki okolicznościowe i firmowe. Ale bombki SKPG nie znalazłem ;) |
||
Typowe wzory bombki dolnośląskiej. |
Jedna z sal poświęcona jest druchowi Bolkowi, czyli Bolesławowi Zajiczkowi, który w czasie wojny stracił obie dłonie i oko. |
Druch Bolek mimo niepełnosprawności prowadził przez 50 lat drużynę harcerska w Miliczu i był laureatem wielu maratonów rowerowych i pieszych. |
Specjalnie przygotowany rower Bolesława Zajiczka. |
W budynkach fabryki fundacja KOM (Kreatywny Obiekt Multifunkcyjny) prócz muzeum zorganizowała społeczną szkołę podstawową, kawiarnię i centrum edukacyjne. |
Trasa wycieczki. Było 62 km. |
W poniedziałek wybieramy się na pętlę z naszej bazy przez Krośnice, Stawy Krośnickie i Milickie do Milicza. Początek trasy jest bardzo przyjemny. |
Ośrodek Edukacji Przyrodniczo-Leśnej "Dom drzewa" w Wałkowej. Dzisiaj zamknięte. |
Takie kolorowe karpie można spotkać w wielu miejscach regionu. |
I znów odwiedzamy stację kolejki w Krośnicach. Za pół godziny pierwszy kurs, do którego szykuje się już parowa lokomotywa. |
||
W tym miejscu krzyżuje się kilka szlaków doliny Baryczy. |
Powtarzamy kawałek naszej piątkowej trasy mijając dom z rudy darniowej. |
Upał coraz większy, ale w lesie przyjemnie. |
Ten sam dąb w nieco innym świetle. |
Polną drogą jedziemy do Henrykowic. |
Przystanek w lesie ... tylko czy to jest las? |
Do kolekcji ciekawych miejscowości. |
|
Ci panowie łowią nam zapewne rybki na obiad :) |
Między Potasznią, a Grabownicą wjeżdżamy do rezerwatu Stawy Milickie. |
Na obiad (z rybką oczywiście) umawiamy się z Jeżami w Grabownicy. |
Trochę przez moją pomyłkę trafiliśmy na wieżę widokową koło Grabownicy. |
Panoramki "stawowe" są dość proste do rozkminienia - to Staw Grabownica :) |
Jesteśmy w rezerwacie, więc nie wszędzie wolno wjechać. |
Robimy pętelkę po groblach Stawów Milickich. |
Czapla biała. |
Przed Miliczem postanawiamy zobaczyć znaleziony na mapach googla most kolejowy "Pięć mostów". |
A nieopodal - również znaleziona w googlach - aleja dębów. Tyle starych dębów co na tym wyjeździe jeszcze chyba nie widziałem. |
Aleja ma ok. 800 m długości i kończy się na przedmieściach Milicza. |
Na rynku w Miliczu idziemy na lody. |
Potem oglądamy ruiny zamku książąt oleśnickich z XIV w. |
Pałac Maltzanów w Miliczu z końca XVIII w. Obecnie siedziba Technikum Leśnego. |
Pałac z drugiej strony. |
Kościół rzymskokatolicki pw. św. Andrzeja Boboli w Miliczu – dawny ewangelicki kościół łaski z 1714 r. |
Wnętrze kościoła z typowymi dla tego typu budowli galeriami. |
Trasa wycieczki. Było 56 km. |
||
We wtorek opuszczamy nasz ośrodek i jedziemy na ostatnią wycieczkę. |
Startujemy z Trzebnicy i jedziemy wzdłuż sadów jabłkowych w stronę Prusic. |
Przejeżdżamy nad drogą S5. |
Zaglądamy do Małego Muzeum Ludowego u Kowalskich w Marcinowie, ale nikogo nie zastajemy. |
Przed wjazdem do Pawłowa Trzebnickiego zauważamy taką tablicę ... |
... z taką naklejką. Tak trzymać :) |
W Pawłowie oglądamy ciekawy kościół o konstrukcji szachulcowej zbudowany w latach 1708-1709. Do 1945 r był kościołem ewangelickim, obecnie rzymskokatolicki pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. |
Dojeżdżamy do Prusic mając nadzieję na kawę. Rynek i ratusz w Prusicach prezentują się całkiem ładnie, ale kawy brak. |
Kamienice przy rynku w Prusicach. |
Ratusz raz jeszcze. |
Gadające dachy ;) |
Nieopodal rynku znajduje się kościól św. Jakuba z końca XV w. |
We wnętrzu znajduje się cenna, barokowa kaplica grobowa feldmarszałka Melchiora von Hatzfeldta. |
Kaplica jest ponoć najpiękniejszym dziełem "złotego baroku" z XVII w. na ziemiach Polski. |
Za Prusicami wjeżdżamy znów na ścieżkę rowerową im. Szurkowskiego, którą dojeżdżamy do Przedkowic. A dalej lokalnymi drogami, w coraz większym upale wracamy do Trzebnicy. |
W Trzebnicy oglądamy Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej. |
Z kościołem połączony jest zespół klasztorny. |
Wnętrze kościoła. |
Sarkofag ze szczątkami św. Jadwigi Śląskiej. |
|
Ratusz na rynku w Trzebnicy. |
Rynek w Trzebnicy jest dość skromny, ale możemy polecić restaurację Tawerna, gdzie można dobrze i całkiem tanio zjeść. |
Po obiedzie oglądamy jeszcze neogotycki kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, a potem jedziemy do domu. |
Trasa wycieczki. Było 43 km. |
Zestawienie tras, które przejechaliśmy na wyjeździe. W sumie było prawie 300 km. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |