Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Na długi listopadowy weekend wybraliśmy się do Szlachtowej. Zamieszkaliśmy w willi Salamonówka. |
Pierwszego dnia wybraliśmy się w Małe Pieniny. |
Pogoda całkiem niezła, widoczki też. |
|
Pojawiaja się Trzy Korony. |
Odbijamy w bok od szlaku, by zdobyć Jarmutę. |
Wracamy z Jarmuty na główny grzbiet. |
Widok na Szczawnicę. |
Zejście z Szafranówki na Palenicę po błotnistych, śliskich trawkach było nie lada wyzwaniem. |
Wstępujemy na coś ciepłego do Szałasu. |
Grzaniec był chyba OK, za to grzane piwo bez dodatków ohydne :( |
Tymczasem na zewnątrz robi się ciekawie. |
Wieczorem gramy w planszówki. |
|||
Trasa wycieczki. |
Drugiego dnia wybieramy się na Przechybę. Zaraz za kwaterą mijamy dawną cerkiew, a obecnie kościół. |
Podchodzimy wariantem nieznakowanym. Musi być chłodno, bo Jola ubrała chustę na głowę. |
Czym wyżej, tym pogoda bardziej zimowa. |
Schroniska na Przechybie prawie nie widać. |
Schodzimy szlakiem narciarsko-rowerowym przez Stary Wierch. Ten narciarz na obrazku ma najwyraźniej pewne problemy ze zjazdem. |
Faktycznie pojawiają się trudności ;) |
|
Dość osobliwa ambona. |
Na Starym Wierchu spotykamy Watrowską ekipę bacującą i na chwile wstępujemy do szałasu. |
||
Trasa wycieczki. |
A nazajutrz robi się całkiem zimowo - również w dolinach. |
Przed powrotem do domu zwiedzamy część zdrojową Szczawnicy ... |
... a potem robimy krótką wycieczkę na Bereśnik. |
Trzeba się posilić. |
Trasa wycieczki. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |